Recenzja

Jak dobrze wrócić do Hell’s Kitchen -recenzja drugiego sezonu Daredevil.

daredevilseason2teaser-170508

Netflix po sukcesie pierwszego sezonu serialu o Diable Stróżu, nie kazał nam czekać długo na kolejną opowieść o bohaterze Hell’s Kitchen Matt’cie Murdocku aka. Daredevil. Tym razem jednak nie jest on jedynym bohaterem i można powiedzieć, że ma teraz sporą konkurencję jeśli chodzi o tytuł najlepszego street hero, gdyż na scenę wkracza dwójka nowych graczy: Frank Castle aka Punisher oraz Elektra Natchios aka Elektra.

Podobnie jak w większości produkcji superhero zapowiedzianych na ten rok, drugi sezon Daredevila serwuje nam pojedynek dwóch stron. Tutaj mamy Daredevila i Punishera, których metody są zupełnie różne, co powoduje starcia bohaterów już od samego początku.

Skoro już mowa o Punisherze – dla mnie postać genialnie wpisała się w uniwersum Marvela, a właściwie część netflixową. Angaż Jona Bernthala z początku nie wydawał mi się tak trafiony jak wybór aktorki do roli Elektry(o tym za chwilę), zwłaszcza, że chociaż rola Grady’ego Travisa w filmie Furia byłą fantastyczna, a moim zdaniem Shia LaBeouf i Bernthal ukradli show w tym filmie(swoją drogą bardzo polecam), to poprzez rolę Shane’a z The Walking Dead byłem już nieco sceptyczny.

dare-pic-3
Takie zdjęcia jak to, pokazują jednak, że to był dobry wybór.

 

Wystarczyło jednak kilka ujęć Franka Castle’a i byłem po prostu oszołomiony. Nie sądziłem, że w tak niesamowity sposób ta postać zostanie poprowadzona. Główną zaletą Punishera jest jego bezkompromisowość, facet pozbawiony układu nerwowego i wszelakich emocji  potrafi zatrząść całym światem gangów na przedmieściach Hell’s Kitchen. Jego metody wywodzą się z wyszkolenia wojskowego, a to w połączeniu z zemstą daje nam mściciela z krwi i kości. Netflix nie bał się odważnych rozwiązań i faktycznie – Punisher nie przebiera w środkach. Jest zabójczo skuteczny i co najważniejsze – nie zabija osób postronnych. To ważna cecha i bez niej obraz Punishera nie miałby większego sensu w odniesieniu do komiksowego pierwowzoru. O dziwo postać ma dość szybko zmienioną sytuację w serialu, co pomaga wyjaśnić i opisać Franka i całą genezę tej postaci.

daredevil-01-612x380-164117
Tych dwóch to przepis na sukces tego sezonu.

Relacja między Daredevilem i Punisherem jest moim zdaniem najlepszą częścią drugiego sezonu. Co najlepsze, że już w pierwszym odcinku stają do walki i ‚leją się po mordach’. Jest ciężko, dwa zupełnie inne podejścia. Mamy dwie postacie których bagaż emocjonalny tworzy klimat, który wprost wylewa się z ekranu. Wszystko jest prowadzone z odpowiednim tempem, a sytuacja rozwija się naturalnie. Ale to nie jest jedyna gwiazda tego sezonu,  a więc dwa słowa o Elektrze.

1444688180-elektra-daredevil-season2
Oczy prawdziwej zabójczyni.

 

Elodie Yung od pierwszego zdjęcia ogłaszającego casting jej do postaci Elektry wydawał mi się dziwnie trafny. Osobiście za Elektrą nigdy szczególnie w komiksach  przepadałem, nie kojarzę, żadnej takiej znaczącej historii, kojarzę na pewno występ w Secret Invasion i w ostatniej przed Secret Wars wersji drużyny Thunderbolts. No i wątek Elektry w serialu też do końca mi nie pasował.  Ale jest dużo lepiej niż zakładałem. Yung robi świetną robotę, a obiektywnie rzecz biorąc jej wątek nadał coś czego brakuje większości seriali – drugi równorzędnie prowadzony i emocjonujący wątek. The Hand czyli mistyczna organizacja która ma na swoich usługach Ninja – to jest coś. 

elodie-yung-as-elektra-in-daredevil-season-2-e1456343260594
Piękna i zabójcza

Elektra dla mnie jest najlepiej poprowadzoną postacią żeńską jeśli chodzi o wszelakie adaptacje komiksów (przebija Caity Lotz, która jest niesamowita jako Sara Lance, a to już coś), potrafi być jednocześnie tajemnicza i zmysłowa, jak też irytująca i stwarzająca wrażenie, że cały świat ma grać tak jak ona zagra. I to jest dobre, tak powinna się zachowywać postać o takiej genezie jak ona.

Co do postaci nie wskakującej w kostiumy czy też przyjmujące pseudonimy to dla mnie najciekawiej w tym sezonie zaprezentował się John Pirkis jako Mitchell Ellison, który przejął niejako schedę po Benie Urichu. Świetnie przedstawił dziennikarza głodnego nowości, ale też człowieka, który chce pomóc. Przy nim Karren Page nie była irytująca. 

A jeśli mowa o Karren, to cały zespół kancelarii Nellson & Murdock przeszedł zmianę w tym sezonie. Niestety dla mnie jest to trochę zmiana na niekorzyść, gdyż relacje stathę według mnie sztuczne, romans Murdocka i Page nie był niczym fajnym, większa chemia jest chyba między Elektrą i Daredevilem, czy też nawet Matt’em i Foggy’m jako dwójką najlepszych przyjaciół.

A jeśli chodzi o złoczyńców – jest nieźle, zwłaszcza, że wiemy co Kingpin porabia w więzieniu (swoją drogą bardzo fajny element serialu), a także buduje się głębsza relacja między Fiskiem a Murrdockiem – bardzo dobrze wprowadzone, daje jeszcze większe nadzieje, na rozwój w kolejnych sezonach. Gangi są przerysowane, zwłaszcza, że mamy Irlandczyków (tak są rudzi), motocyklistów oraz meksykańska (tak przemyt narkotyków, a sposób w jaki Punisher ich ukarał jest.. osobliwy).

The Hand jest osobnym wątkiem. Organizacja, która z początku wydawała się tylko Yakuzą (dla bohaterów serialu) okazuje się pradawną organizacją i jak jeszcze raz powtórzę – Ninja! Chociaż w pewnym momencie nie są już tak niesamowici, to i tak cała historia, motywy, dają nowy wymiar tej części uniwersum Marvela.

daredevil-season-2-header
Nic tylko czekać na kolejny sezon

W mojej opinii to już trochę inny serial niż był w pierwszym sezonie. Mnie to cieszy, gdyż podobało mi się zdecydowanie bardziej niż poprzednim razem. Mówiąc wprost – ciężko będzie przebić poziom drugiego sezonu Daredevila, któremukolwiek z seriali czy to od Marvela, czy od DC. Netflix zrobił doskonałą robotę, świetnie wprowadził Punishera i Elektrę, przez co sam Daredevil rozwinął się i stał się dojrzalszym bohaterem. Obejrzałem cały sezon w dwa dni, a nie sądzę, żeby udało mi się to przykładowo z Arrow, Agentami Tarczy czy Gotham.

A to daje dobrą nadzieję na kolejny serial czy Luke Cage, który jest równie świetną postacią, moją ulubioną z Hell’s Kitchen więc dla mnie pozostaje odliczać czas do 30 września. A jeśli chodzi o Daredevila, jeśli macie chwilę wolnego czasu, to sprawdźcie sezon drugi, który pokazuje, jak dobrze można zaadaptować komiks.

 

Sz.M.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s